Rozlewanie śmierdzącej substancji po polach w okolicach Małego i Wielkiego Klincza trwa od czwartku 5 kwietnia. Kulminacja fetoru miała miejsce w poniedziałek. Mieszkańcom zbiera się na wymioty.

To nie po raz pierwszy, gdy mieszkańcy osiedla domów jednorodzinnych w Małym Klinczu mają wątpliwą przyjemność zmysłami powonienia zapoznawać się ze składem wylewanych substancji na okolicznych polach. - Każdy z nas wie, jakie zapachy towarzyszą gospodarce rolnej, ale to co nas spotkało teraz, przekracza chyba wszelkie normy - mówi jeden z mieszkańców. 

Mieszkańcy osiedla od kilku lat narzekają na uciążliwość zapachową dotykającą ich w okresie nawożenia pól, ale jakoś wytrzymywali. Do poniedziałku 9 kwietnia, kiedy smród był tak silny, że  niektórym zbierało się na wymioty. - Chcieliśmy wyjść z dziećmi na spacer, bo na podwórku nie dało się ustać, a w domu wszystko szczelnie zamknięte. Niestety, zdecydowaliśmy, że pakujemy dzieci do samochodu i jedziemy do rodziców, do sąsiedniej wsi - opowiada zdenerwowany mieszkaniec.

Sprawdziliśmy czy skargi mieszkańców nie są na wyrost. Wjeżdżamy od strony drogi wojewódzkiej nr 221 (Kościerzyna - Nowa Karczma) w kierunku Wielkiego Klincza. Jest słonecznie, ciepło, ale szybko trzeba zamknąć szyby w samochodzie - tak wita śmierdzące powietrze. Po lewej stronie drogi, na polu, stoi cysterna, z której - najprawdopodobniej - trwa przepompowywanie czegoś do dużego, stacjonarnego zbiornika. Z tego zbiornika z kolei maszyny rolnicze zaciągają do swoich zbiorników i wywożą na pole w okolicach osiedla. Jeden traktor ze zbiornikiem przyjeżdża pusty, drugi z pełnym w tym czasie wyjeżdża na pole. Silny smród trudno wytrzymać, szybko stamtąd wyjeżdżamy.

Mieszkańcy powiadomili już Urząd Gminy Kościerzyna, radnych, straż gminną. Niestety, proceder trwa w najlepsze. Jak twierdzą w jednym z pism, fekalia są przywożone z jednej z chlewni na terenie gminy Kościerzyna. - Dziennie wylewają ponad 30 tysięcy litrów "tego czegoś", bo nie jest to na pewno obornik naturalny - twierdzi jeden z mieszkańców.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że gminni urzędnicy powiadomili o sprawie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku.

Około południa, we wtorek, ten sam fetor czuć było już w Kościerzynie. Skutki wylewania cuchnącej substancji dotyczą więc już znacznie większego obszaru.

(ak) Fot. Adam Kiedrowski

 

 

comments