Najbliżsi, przyjaciele, współpracownicy, mieszkańcy ziemi kościerskiej pożegnali Mirosława Gintera
Mirosław Ginter zmarł 15 lutego 2026 roku w hospicjum w Kościerzynie po ciężkiej chorobie nowotworowej. Miał 70 lat.
W Dziemianach, skąd pochodził i gdzie się wychowywał, żegnała go rodzina, przyjaciele, koleżanki i koledzy z liceum, współpracownicy, burmistrzowie, starostowie, wójtowie, znajomi i wszyscy, którym był bliski. Msza św. w jego intencji została odprawiona w kościele pw. św. Antoniego w Dziemianach, po której został pochowany na parafialnym cmentarzu.

Mirosław Ginter przed emeryturą był wieloletnim dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy (wcześniej Rejonowego Urzędu Pracy), radnym Rady Miasta, przewodniczącym ówczesnej komisji budżetowej, członkiem Unii Demokratycznej (przemianowanej później na Unię Wolności), jej regionalnym przewodniczącym, członkiem Samorządności Ziemi Kościerskiej. Od 1990 roku tworzył na ziemi kościerskiej lokalną samorządność, był jej budowniczym i kontynuatorem najlepszych demokratycznych tradycji. Został zapamiętany jako bardzo skromny, przyjazny i nieprzeciętnie profesjonalny samorządowiec.

Pod koniec mszy św. pogrzebowej, odprawianej przez proboszcza, ks. Andrzeja Kubisza, tak wspominali go jego przyjaciele:
Jan Dittrich (były dyrektor Kościerskiego Domu Kultury, były radny powiatowy):

- Kochani, zgromadziliśmy się tu w najlepszym zespole, jaki sobie można wyobrazić. Jest wśród nas kilkoro starostów, burmistrzów. Jeszcze większa ilość wójtów, radnych, przewodniczących. I tak myślę, że do końca nie wiemy, z kim się rozstajemy, bo Mirek był człowiekiem nietuzinkowym, niemałym. Takich ludzi zwykle wystawia się na pomniki, robi się im szpalery na cmentarzach. Zasługują na miano wiceministrów, ministrów. Powiecie - przesadzam. Ale pomyślcie, kochani ludzie, czy urzędnik powiatowego szczebla był tak przygotowany zawsze do pracy, że znał projekty ustaw, znał projekty rozporządzeń, operował tym.I przez swoich także przyjaciół oraz siły polityczne próbował wpłynąć na nowe możliwości świata pracy, świata polityki samorządowej naszego szczebla. Taki był Mirek, jeśli chodzi o styl pracy poza pracą. Bo wszystko to, co robił, traktował jako służbę. Pierwszy przychodził do pracy, zwykle ostatni wychodził. I był przy tym człowiekiem niezwykle skromnym. Ja jeszcze w tej chwili słyszę, jak deski w jego gabinecie uginają się i skrzypią. Ale kto tam wszedł do niego - nigdy nie został źle potraktowany. Nigdy Mirek nie odmówił pomocy, zarówno tym, którzy byli pracodawcami, czasami bardzo wielkimi pracodawcami, jak i tymi małymi, mikroskopijnymi, które to firmy składają się najczęściej z jednej osoby. A po drugiej stronie przychodziły czasami i ból, i rozpacz, ponieważ trzeba było znaleźć jakieś miejsce zatrudnienia, a de facto miejsce na wyżywienie rodziny. Mirek zawsze po tej podłodze, która tak skrzypiała, ludzi odprowadzał do drzwi, dlatego, że trzeba z nimi być jak najdłużej i pomagać im także poza czasem pracy. My, najbliżsi przyjaciele, mieliśmy z Mirkiem bardzo dużo kontaktów w różnych momentach życia.
Wyobraźcie sobie Państwo, że wszyscy najpierw przystąpiliśmy do partii, która de facto potem stała się partią liberalną. Ale my nie dlatego do niej przystępowaliśmy, tylko widzieliśmy, że stworzył się zespół ludzi dobrej woli, który chce pomóc innym. Który nie chce zemsty, nie chce nienawiści. Chce coś dobrego zrobić dla ludzi w środowisku lokalnym. I tak powstała na bazie tej partii także samorządność w Kościerzynie. Mamy tutaj burmistrza, który został wtedy obrany, pana Zdzisława Czuchę, Zbigniewa Stencela, który był przewodniczącym i Piotra Słomińskiego, który był zastępcą. A wszystko dlatego mówię, że myślę, że Mirek był dla nas wszystkich pewnego rodzaju latarnią. Człowiekiem, który także pilnował nas, żebyśmy nie robili być może głupstw, a być może nam się tylko tak wydaje, bo nigdy nie dawał takich sygnałów. Aczkolwiek jak człowiek nigdy nie chciał postąpić wbrew prawu. Mirek był zawsze zdecydowany i nieprzyjacielski do takich zachowań łamania prawa. Dlatego jesteśmy teraz w takim momencie, bo tak jak tu wspomniał ksiądz, jesteśmy pewni swojej śmierci. Ale jesteśmy też pełni wdzięczności dla Mirka za to, co zrobił dla wszystkich nas, dla ludzi, z którymi współpracował. Dla tych urzędników, których uczył swoim przykładem. Jesteśmy w takim momencie, że chcemy mu powiedzieć: Mirku, dzięki tobie nic nam się złego nie stało, możemy patrzeć obywatelom naszego miasta i powiatu - w oczy. To także twoja zasługa i bardzo Ci za to dziękujemy. To jest rzecz, której nie można kupić. Taka przyjaźń, która w różnych momentach życia pokazuje, że jesteśmy razem. I szczególnie dzisiaj, kiedy polityka jest brudna i nawet nie chce się oglądać publikatorów. Dodatkowo nowe źródła hejtu doprowadzają ludzi do pewnych najbardziej agresywnych, złych zachowań. To służba Mirka, który pokazywał nam każdego dnia, jak ciężko można pracować, jak można z nami wiele rzeczy zrobić. Uwierzcie państwo. Oglądałem w swoim życiu wielu ludzi, którzy prowadzili komisje budżetowe w Sejmiku, w Sejmie oraz w radach. Tak, jak przygotował taką komisję roczną Mirek, nikt nie doskakiwał do pięt. Dlatego może on mógł się ubiegać nie tylko o fotel ministra czy burmistrza, którą to propozycję kiedyś dostał i odrzucił, bo Mirek był człowiekiem niezwykle skromnym, ale pełnym gotowości do pomocy dla drugiego człowieka. Czy to nie jest przypadek? Ściśle chrześcijański. Dla mnie osobiście tak. Uważam, że Mirek bardzo dobrze przysłużył się naszemu lokalnemu społeczeństwu i posunął go także cywilizacyjnie i moralnie. Chociaż niczego z tego, o czym mówię, nie da się zważyć, zmierzyć. A to wszystko w nas jest i będzie.
Alicja Żurawska, wicestarosta powiatu kościerskiego:

- Są pożegnania, w których trudno oddzielić sprawy urzędowe od osobistych. Dzisiejsze jest właśnie takim momentem. Żegnamy człowieka, który był nie tylko częścią struktury samorządu, ale częścią naszej wspólnej historii, bardzo często osobistej. Przez wiele lat nasza droga zawodowa splatała się w służbie dla samorządu powiatu kościerskiego. Znałam kolegę Mirka nie tylko jako wieloletniego dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy, ale jako człowieka, który współtworzył fundamenty naszego lokalnego samorządu. Moi przedmówcy wiele już o tym powiedzieli. Aż od czasów Urzędu Rejonowego, przez kolejne reformy i zmiany struktur, aż po współczesny urząd. Mirek był świadkiem i współautorem przemian, jakie dokonywały się w naszym powiecie od 1990 roku, gdy obejmował stanowisko wówczas zastępcy kierownika Urzędu Rejonowego, aż po kierowanie samodzielne Powiatowym Urzędem Pracy. I zawsze można było powiedzieć jedno. Był zawsze na swoim miejscu. Był zawsze gotowy pomagać drugiemu człowiekowi. Był człowiekiem z ogromną wiedzą i zawsze przygotowany do tego, aby służyć. Nie zabiegał o głos, nie budował swojej pozycji słowami. Budował ją ciągłą pracą. Spokojną, systematyczną i odpowiedzialną. W czasach, gdy rynek pracy bywał niepewny i trudny, potrafił zachować rozwagę i stabilność. A stabilność w administracji publicznej jest wartością bezcenną. Kiedy jako starosta kościerski miałam zaszczyt wręczyć Mirkowi Medal, "Zasłużony dla Powiatu Kościerskiego - Serca Kaszub", było to nie tylko formalne uhonorowanie jego dorobku. Był to wyraz niebywałej wdzięczności za to, że go poznałam, mogłam z nim współpracować, ale za to, że był zawsze lojalny wobec wspólnoty samorządowej. Konsekwentnie służył drugiemu człowiekowi oraz przez lata służby budował siłę naszego powiatu. Dzisiaj żegnamy człowieka, który przez ponad trzy dekady był częścią historii tego miejsca. Człowieka, który rozumiał, że samorząd to nie urząd. To odpowiedzialność za ludzi. Drogi szanowny Mirku, drogi Dyrektorze! Zostawiasz po sobie coś więcej niż dokumenty i decyzje administracyjne ze swoją czerwoną pieczątką. Zostawiasz nam poczucie, że obowiązek można pełnić z godnością, zaufaniem i przyjaźnią do drugiego człowieka. Że stanowisko może być służbą. Że praca dla wspólnoty ma sens. Mirku, będziemy za tobą tęsknić. Wielu twoich kolegów z urzędu pracy już tam na ciebie czeka. Do zobaczenia.


Mowy pożegnalne wygłosili również Józef Błaszkowski (kolega z klasy maturalnej), a także w imieniu pracowników Powiatowego Urzędu Pracy oraz rodziny - Adam Plutowski z zakładu pogrzebowego.
Tekst i zdjęcia Adam Kiedrowski