Pan Adam, mieszkaniec Kościerzyny otrzymał przez messengera prośbę od swojego znajomego, aby przesłać mu kod do autoryzacji transakcji. Bo znajomy potrzebuje pilnie 1000 zł.

 

Do zdarzenia doszło w poniedziałek. Gdyby nie podejrzliwość pana Adama, mogłoby dojść do ogołocenia jego konta. Przysłana wiadomość wyglądała bardzo wiarygodnie. Zdjęcie znajomego, jego imię i nazwisko. Nawet można było sprawdzić czy rzeczywiście to ta osoba wchodząc na jej fejsbukowy profil. Znajomy prosił o podanie kodu autoryzacji BLIK, ponieważ ma kłopoty z aplikacją banku i nie może w tym momencie wypłacić 1000 zł, a bardzo ich potrzebuje.

 

Pana Adama zdziwiła taka nagła prośba bez rozmowy telefonicznej, a że podejrzewał próbę oszustwa, podjął pisemny dialog z rzekomym znajomym. Poprosił o imię ojca znajomego (którego pan Adam zna), a gdy ten podał, zaczął powątpiewać czy na pewno jest to prawidłowe imię. Potem dopytywał o rodzinne szczegóły. W końcu, gdy rzekomy znajomy zorientował się, że natrafił na bystrzejszego od siebie, zakończył pisanie.

 

Wkrótce odezwał się prawdziwy znajomy i poinformował pana Adama, że jego profil został zaatakowany przez internetowych włamywaczy. 

 

Kościerska policja ostrzega, że oszust może wkrótce znów zaatakować. 

 

(ak)