W Kościerzynie jest coraz mniej wolnych, nie obciążonych koniecznością zapłaty, miejsc do parkowania. Tymczasem władze samorządowe zafundowały mieszkańcom obowiązek zapłaty za parking nawet przed Urzędem Miasta.

 

Każdy, kto przyjedzie teraz samochodem załatwić urzędową sprawę, będzie musiał wnieść opłatę parkingową. Nie ma taryfy ulgowej. Przyjeżdżasz - płacisz. Nie ma rozwiązania takiego, jak np. na parkingu przy sklepach wokół pomnika Wybickiego, gdzie pierwsze kilkadziesiąt minut postoju jest bezpłatne. Gdyby wprowadzono bezpłatny czas, to takie rozwiązanie byłoby zrozumiałe - nikt nie zostawiałby samochodu na długie godziny, a na parkingu łatwiej byłoby znaleźć wolne miejsce. Jednak tak nie jest.

 

Czy to w porządku wobec mieszkańców, którzy nie przybywają do urzędów dla przyjemności, ale dlatego, że muszą, pobierać od nich przymusową opłatę?

 

Opłaty pobiera firma z Sopotu. To z nią, zgodnie z regulaminem, każdy, kto wjeżdża na parking, zawiera umowę "najmu miejsca parkingowego". W dalszej części obszernego regulaminu można poczytać o "kosztach i egzekucji".

 

 A co z samochodami pracowników urzędu? Okazuje się, że będą parkować za salą Szopińskiego, ale wjazdu na tamten parking będzie strzegł szlaban. Tam zwykły mieszkaniec nie wjedzie.

 

Dochodzi więc do paradoksu, gdzie działający w imieniu mieszkańców urząd powierza plac parkingowy należący właśnie do tych mieszkańców, żeby kasować od nich opłaty.

 

 

 (ak)