Aleksander Mach, radny Rady Miasta Kościerzyny, zasłynął w mediach nie tylko lokalnych, ale także ogólnopolskich. Swoją uwagę poświęcił kościerskiemu radnemu największy portal: Wirtualna Polska.

 

A wszystko za sprawą przedostatnich obrad Rady Miasta, które z powodów pandemicznych odbywają się zdalnie. Radni łączyli się internetowo z różnych miejsc, najczęściej ze swoich domów. Z ekranu komputera podzielonego na prostokąty wyłaniał się widok radnych biorących udział w obradach, jednak jeden obraz mógł przykuwać uwagę obserwujących. To radny Aleksander Mach występujący na tle błękitu nieba, palm i granatowego ręcznika przerzuconego przez oparcie leżaka. W kolejnej sekwencji radny, choć nadal na leżaku, jest już na tle hotelowego basenu i zażywających kąpieli turystów. 

 

Sposób prezentowania swojej osoby podczas obrad wzbudził kontrowersje wśród mieszkańców Kościerzyny. Zawrzało w sieci. Jedni zarzucają radnemu, że w dobie pandemii, ostentacyjnie obnosi się swoimi możliwościami wypoczynku, inni, z drugiej strony, uważają, że negatywne reakcje tych pierwszych to skutek ich zazdrości i nieważne skąd radny nadaje, ważne, że był obecny.

 

Kościerskim radnym zainteresował się największy polski portal internetowy, Wirtualna Polska. W dziale Turystyka w artykule "Kontrowersyjne zachowanie podczas obrad rady miasta Kościerzyny. Radny nadawał z... leżaka" opisał jak Aleksander Mach zdalnie obradował odpoczywając na Wyspach Kanaryjskich.

 

- Nie widzę nic rażącego w zachowaniu radnego Aleksandra Macha - powiedziała nam przewodnicząca Rady Miasta Kościerzyny, Helena Kaszubowska - Nitz. - Cieszyłam się, że mieliśmy niezbędną ilość radnych wystarczającą do prowadzenia obrad. Każdy się łączył jak mógł, nawet z miejsc urlopowych, ważne, że uczestniczył w obradach - dodaje przewodnicząca.

 

Podczas kolejnej sesji rady miasta (30 listopada) radny nadawał już z innego miejsca, w stroju oficjalnym.

 

Radny Aleksander Mach w ostatnich wyborach samorządowych w 2018 roku zdobył 274 głosy z ugrupowania "Kościerzyna na Plus". Ostatnio był zaangażowany m.in. w wizytę kandydata na prezydenta RP, Rafała Trzaskowskiego w Kościerzynie. W 2016 roku głośna była sprawa jego odwołania ze stanowiska dyrektora Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Lubaniu.

 

Tekst i fot. Adam Kiedrowski

 

 

 

Rozmowa z Aleksandrem Machem

 

Zainteresowanie mediów, komentarze w sieci. Czy spodziewał się pan tylu reakcji?

- Takie zainteresowanie budzi moje zdziwienie, w kraju w którym na ulicach policja bije protestujące kobiety, gdzie prokuratura nie wzywa do wyjaśnień Jarosława Kaczyńskiego w sprawie dwóch wież, w kraju, który wetuje budżet unijny i grozi nam utrata wielomiliardowych dotacji - kontrowersje budzi to skąd radny miasta powiatowego łączy się podczas sesji?

 

Ale czy pokazanie wszystkim tych palm, błękitu nieba i pana jako radnego na ich tle było odpowiednim zachowaniem?

- Nie mnie to oceniać. Koncentrowałem się na sprawach merytorycznych, wziąłem udział we wszystkich głosowaniach, co nie udało się wielu radnym. A jeśli chodzi o sprawy sesji to z jej przebiegu mogę być zadowolony. Udało się przecież nie dopuścić do zmiany porządku obrad, a to było istotne ze względu na stowarzyszenie „Oczko wodne” czyli sprawę związaną z ogródkami działkowymi przy ul. Kartuskiej. Odbierałem po sesji podziękowania od wielu osób, pojawiły się też życzliwe komentarze w moim kierunku.

 

Ludziom może się nie podobać, że w dobie szalejącego koronawirusa, gdy większość siedzi w domu, część traci pracę, a pan wyjeżdża do ciepłych krajów się z tym obnosi.

- Nic z tych rzeczy. Ja tego tak nie odbieram. A każdy przypadek jest inny i należałoby przeanalizować także mój, rodzinny. Jestem osobą, która ma przeciwciała, bo przeszła w październiku covid, tak jak i moja żona również, na co mamy odpowiednie zaświadczenia lekarskie, w związku z czym nie było żadnego zagrożenia zdrowotnego ani dla mnie ani osób trzecich i mogliśmy spokojnie pojechać gdziekolwiek. Druga sprawa, że wyjeżdżałem z Polski będącej czerwoną strefą - a nasz kraj jest obecnie jednym z najgorzej radzącym sobie z pandemią w Europie z małą ilością przeprowadzanych testów i dużą ilością zgonów - do strefy zielonej, więc dużo bezpieczniejszej. W ramach rekonwalescencji po chorobie i stresie związanym z przebytą chorobą, a także chęci, mamy przecież prawo wyjechać gdzie chcemy, a tym bardziej do miejsca będącego zieloną strefą. Poza tym dodatkowo wyjeżdżając ze strefy czerwonej do zielonej objęło nas obowiązkowe badanie na covid na max. 72 godziny przed przylotem. Oczywiście, mieliśmy negatywny wynik testu, więc mogliśmy podróżować zagranicę. Chciałbym też dodać, że ja i moja rodzina za wykonanie testów zarówno na przeciwciała jak i na obecność wirusa covid-19, zapłaciła ze środków własnych.

 

Czy to nie jest jednak wizerunkowa klapa dla pana?

- Myślę, że nie.  Choć zgodzę się, że nie było to najbardziej odpowiednie miejsce do uczestnictwa w sesji, ale przecież wokół nas jest o wiele więcej bardziej bulwersujących spraw.  Myślę, że nikomu tym ani krzywdy ani przykrości nie zrobiłem. Bardzo dziękuję za wszystkie wyrazy zrozumienia i wsparcia i serdecznie pozdrawiam mieszkańców Kościerzyny.

 

Rozmawiał Adam Kiedrowski

comments

WYDARZENIA

WYDARZENIA wszystkie artykuły w tej kategorii