UA-57097473-1
 
 

Zdemolowane paśniki, brak soli w lizawkach, stara karma - tak według jednego z myśliwych wygląda powierzony kołu łowieckiemu przez Lasy Państwowe obszar łowiecki znajdujący się w lasach na terenie czterech gmin.

 

- Była tu kiedyś prawdziwa ostoja jelenia - teraz trudno spotkać nie tylko takie okazy - opowiada nam myśliwy z Koła Łowieckiego "Bielik". - Wygląda na to, że przez zaniedbania zwierzyna wyniosła się z tego obszaru gdzie indziej.

 

Myśliwy opowiada, jak powinno wyglądać dbanie o zwierzynę, by ta mogła żyć w swoim naturalnym środowisku na danym obszarze. A obszar ma prawie 7,8 tys. hektarów i znajduje się w obrębie czterech gmin: Kościerzyny, Karsina, Starej Kiszewy i Czerska (powiat chojnicki).

 

Rozpadające się paśniki, puste lizawki

Mężczyzna pokazuje nam puste lizawki soli, w których powinna być na bieżąco wykładana sól, by zwierzęta mogły zlizywać jej zawartość. Jedne są puste, inne, obalone za starości, zalegają na ściółce. W jeszcze innym miejscu paśniki nie tylko są w opłakanym stanie, ale zalegają na nich resztki starego, ubitego siana. - To siano nie jest świeże, leży tu już kilka lat - tłumaczy nam nasz rozmówca. - Kilka razy w roku zawartość paśników powinno się uzupełniać według stanu zużycia, jesienią powinien być wykładany owies, świeże siano, czy snopówka, a potem na wiosnę, gdy przychodzi koniec sezonu, paśniki się czyści - opowiada myśliwy.

 

Nasz rozmówca z żalem pokazuje, że w każdym z miejsc dokarmiania zwierzyny nie widać jej śladów. - Znam te miejsca na co dzień i od lat, grunt byłby tu mocno zdeptany, a tu nie ma nic - opowiada z żalem.  I według myśliwego zwierzyna wyniosła się stąd, bo nie ma co jeść i nie ma komu o nią dbać.

W jednym miejscu natykamy się na rozsypaną karmę, widać, że to zia

 

Myśliwy, który chce pozostać anonimowy jest członkiem Koła Łowieckiego Bielik. Opowiada, że co roku na walnym zebraniu członków koła zarząd przedstawia sprawozdania i plany, zgodnie z którymi na wspomniany obszar jest dostarczana karma w ilości nawet kilkudziesięciu ton rocznie. - W lesie widać, że to tylko bujdy zapisane na papierze. Jesienią, jak przywiozą 3-4 tony resztek z sortowni warzyw to jest wszystko, a na zebraniu słyszymy, że nawet 60 ton wyłożono - mówi mężczyzna. - Koło składa się głównie z wojskowych, niektórych bardzo wpływowych, a niestety wojskowi nie mają pojęcia o hodowli zwierząt, ani nie znają się na gospodarce łowieckiej, a leśnicy siedzą cicho, bo boją się o swoją pracę w państwowej firmie - ocenia myśliwy.

 

Ta sytuacja, według myśliwego, może trwać nawet od 10 lat. - Na takim obszarze było kiedyś od 10 do 15 paśników, teraz są trzy w stanie rozpadu - opowiada. - Kiedyś, gdy ze starości paśnik się rozpadał, w jego miejsce stawiano nowy, tymczasem tu jest tak, że paśniki znikają - mówi myśliwy. Mężczyzna pokazuje też płytkie rowy, do których wrzucało się kiedyś karmę. - To karmiska, przy których zawsze było pełno śladów zwierząt, a które przez braki karmy zdążyły zarosnąć. Zwierzyny tu już nie ma - dodaje z żalem.

0010
0011
0012
0003
0004
0005
0006
0009
0010
Previous Next Play Pause
1 2 3 4 5 6 7 8 9

Obszar łowiecki, po którym obwozi nas nasz rozmówca, zgodnie z prawem podlega kontroli Lasów Państwowych, w tym przypadku Nadleśnictwu Kościerzyna.

- Generalnie odstępuje się od dokarmiana zwierzyny, szczególnie teraz, gdy są łagodne zimy. Dodatkowo, występuje zagrożenie chorobą ASF (afrykański pomór świń - przyp. red.). Dlatego raczej leśnicy i myśliwi unikają tego, żeby zwierzyna gromadziła się w jednym miejscu - tłumaczy nam Nadleśniczy Nadleśnictwa Kościerzyna, Krzysztof Frydel. - Dlatego lizawki przy paśnikach nie zawsze będą wyposażone w sól, a mogą być rozstawione w innych miejscach, bo chodzi o rozproszenie dzika po całym obwodzie - mówi nadleśniczy. - Nie wiem, jak ma to zorganizowane koło łowieckie, bo nie jestem władny prowadzić aż takiego nadzoru - dodaje.

- A znikające i zdemolowane paśniki? - pytamy nadleśniczego.

- Powinno się dbać w takim zakresie, w jakim jest ustalone w planach gospodarczo - łowieckich - wyjaśnia Krzysztof Frydel. - Koło może likwidować paśniki również z tego powodu, bo wskazują na to Lasy Państwowe. Jeżeli w pobliżu nastąpił zrąb lasu i nieopodal znajduje się uprawa, to taki paśnik przeznacza się do likwidacji, ponieważ zwierzyna może wychodzić i zgryzać uprawy czyli je uszkadzać. I taki paśnik się przenosi, a jeśli jest w takim stanie, że się nie da, to koło powinno go uprzątnąć - tłumaczy nadleśniczy.

 

Nadleśniczy zadeklarował, że na teren dzierżawiony przez koło łowieckie Bielik pojadą pracownicy Nadleśnictwa Kościerzyna i sprawdzą stan obiektów.

 

Tekst i zdjęcia

Adam Kiedrowski

Tak wygląda ambona myśliwych. Obalona ze starości drabina.

comments