Pojawia się tam, gdzie ma dostęp do odpadków. A gdzie ich najwięcej? Oczywiście w śmietnikach. Jednak szczury upodobały sobie szczególnie w Kościerzynie koryto rzeki Bibrowa, a dokładnie wysepkę pomiędzy ulicami Wojska Polskiego i Dworcową.

 

Jak to możliwe? W parku przy mostku codziennie przechodnie dokarmiają kaczki. Okazuje się, że często zamiast kupować karmę z automatu ludzie karmią czym popadnie, nawet przywożą z domów resztki jedzenia wysypując je na trawnik. Efekt? Na brzegu sztucznej wysepki i po obu stronach Bibrowej zadomowiły się gryzonie. Szczurze nory i korytarze w brzegu świadczyć mogą, że jest ich więcej niż widać. Gryzonie kursują pomiędzy brzegami pojedynczo, czasami po kilka osobników. Są ostrożne, jednak jeśli dłużej się postoi nad brzegiem przestają uciekać.

 

Jak twierdzą specjaliści, z jednej pary szczura wędrownego i z ich kolejnych pokoleń w ciągu roku może się pojawić nawet 2 tysiące osobników.

 

Czy szczur jest niebezpieczny czy to tylko niegroźne futerkowe zwierzątko? Okazuje się, że szczury nie prowadzą czystego trybu życia w przeciwieństwie do wielu futerkowych gryzoni, ale dzięki egzystencji w brudnym środowisku roznoszą zarazki i choroby. Szczury nie zawsze są płochliwe. Głodne i zagonione w tzw. narożnik mogą zaatakować człowieka. Chociaż, jak na razie, głód szczurom nad Bibrową raczej nie grozi.

 

 

 

 

Tymczasem, na zarządcy nieruchomości ciąży obowiązek deratyzacji, czyli odszczurzania, wynikający z Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, gdzie jest napisane, że "właściciel, posiadacz lub zarządzający nieruchomością obowiązani są utrzymywać ją w należytym stanie higieniczno-sanitarnym w celu zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym, w szczególności (...) zwalczać gryzonie, insekty i szkodniki...”.

 

Czas więc, aby władze miasta Kościerzyny zainteresowały się tym tematem, zanim tysiące gryzoni ruszy na podbój miasta.

 

 

Tekst i fot. Adam Kiedrowski