Koniec jazdy „na zderzaku”. Nowe przepisy nakładają na kierowców zachowanie odpowiedniej odległości między pojazdami. Tylko jak to wyliczyć?

Nawet 500 złotych mandatu może otrzymać kierowca, który jedzie za blisko samochodu przed nim. To efekt zmian w Prawie o ruchu drogowym, które zaczęły obowiązywać 1 czerwca. „Kierujący pojazdem podczas przejazdu autostradą i drogą ekspresową jest obowiązany zachować minimalny odstęp między pojazdem, którym kieruje, a pojazdem jadącym przed nim na tym samym pasie ruchu. Odstęp ten wyrażony w metrach określa się jako nie mniejszy niż połowa liczby określającej prędkość pojazdu, którym porusza się kierujący, wyrażonej w kilometrach na godzinę. Przepisu tego nie stosuje się podczas manewru wyprzedzania.” – tak dokładnie brzmi przepis. Czyli jeśli kierowca jedzie z prędkością 100 km/godz., to odległość powinna wynosić 50 metrów.

I tu rodzi się pytanie: jak kierowca ma oszacować odległość? Osoby jeżdżące po krajach Europy Zachodniej nie powinny mieć z tym kłopotu, bo takie przepisy funkcjonują tam od lat. Przy zachowaniu odległości między pojazdami obowiązuje zasada 3 sekund. Polega to na tym, że kierowca obserwuje auto jadące przed nim i gdy mija ono jakiś punkt (słupek kilometrażowy, przęsło ekranu akustycznego, filar wiaduktu) liczy do 3. Kierowca ma dotrzeć do tego samego punktu w chwili zakończenia liczenia, lub później. Oznacza to, że został zachowany odpowiedni dystans. Zaznaczmy, że ta liczba 3 stosowana jest trochę na wyrost, ale podyktowane jest to względami bezpieczeństwa. Można również próbować oszacować odległość na podstawie wspomnianych słupków, rozstawionych co 100 metrów. Jednak nie zawsze wszystkie są na swoich miejscach.

Rodzi się natomiast kolejne pytanie: jak policja będzie oceniała, czy kierowca zachował dystans? - Policja nie ma oczywiście takiego sprzętu mierzącego odległość między autami - mówi asp. Piotr Kwidziński, rzecznik kościerskiej policji. - Policjanci będą natomiast reagować na ewidentne najeżdżanie. Koniec z trąbieniem na wolniejszych kierowców czy mruganiem na nich światłami   – dodaje rzecznik.  - Choć na razie w taryfikatorze mandatów nie ma pozycji uwzględniającej za małą odległość, ale są widełki określającej wysokość mandatu, od 20 zł do nawet 500 zł - mówi asp. Kwidziński.



News4Media,

opracowanie i zdjęcie: Adam Kiedrowski