Przez cztery nocne godziny, od 2:00 do 6:00 rano, w Sopocie nie będzie można kupić alkoholu. Tak władze miasta chcą walczyć z etykietą „imprezowni”, jaka w ostatnich latach przylgnęła do miasta. Nie wszyscy jednak są zadowoleni, i wbrew pozorom nie chodzi o miłośników promili. Według niektórych z sopocian, wprowadzony zakaz to iluzja walki z problemem.

Na początku roku Kancelaria Prezydenta RP podała, że po podpisaniu nowelizacji przez Andrzeja Dudę prawa dotyczącego m.in. polityki antyalkoholowej, „rada gminy będzie uprawniona do wprowadzenia ograniczenia w zakresie nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży. Ograniczenia te będą mogły dotyczyć sprzedaży prowadzonej między godziną 22:00 a 6:00”.

Jak tymczasem poinformował sopocki dział prasowy, radni z kurortu zadecydowali o ograniczeniu nocnej  sprzedaży alkoholu na terenie miasta w sklepach w godzinach od 2.00 do 6.00.

- Poprzez Związek Miast Polskich postulowaliśmy przekazanie gminom kompetencji w zakresie regulacji  godzin sprzedaży alkoholu – mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. - Ustawa przyjęta przez parlament dała nam takie możliwości.  Z naszych obserwacji wynikało, że sklepy całodobowe były, niestety, źródłem tańszego i łatwiej dostępnego alkoholu dla osób młodych i często nietrzeźwych.   

Anna Dyksińska z Biura Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta w Sopocie podaje, że uchwała jest kompromisem wypracowanym podczas konsultacji i spotkań przeprowadzonych przez Radę Miasta Sopotu z przedsiębiorcami, miejskim komendantem policji w Sopocie, komendantem straży miejskiej w Sopocie oraz przewodniczącym Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Warto jednak zaznaczyć, że nie wszyscy z rajców zadowoleni są z takiej formy ograniczeni handlu alkoholem. Na przykład według Grażyny Czajkowskiej decyzja większości jest wyjściem na przeciw postulatom właścicieli sklepów, a nie wnioskom mieszkańców.

- Kompromis z właścicielami sześciu sklepów i dwóch stacji benzynowych sprzedających alkohol przez 24 godziny na dobę, czy spokojniejszy odpoczynek sopocian mieszkających w okolicach nocnych sklepów? Co jest ważniejsze dla Sopotu postrzeganego od kilku lat jako nocna imprezowania? – pyta we wpisie na swoim facebookowym profilu. -  Dlatego radni Kocham Sopot zgłosili wniosek, aby wprowadzić radykalniejsze, dopuszczone prawem rozwiązanie, czyli ograniczyć sprzedaż alkoholu w godzinach od 24:00 do 6:00 rano.

Jak podkreśla przedstawicielka części mieszkańców kurortu, rolą radnych jest ukierunkowanie tak polityki społecznej miasta, aby realizować tezy zawarte w opracowanym przez siebie Programie Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych czyli m.in. ograniczać dostęp do alkoholu.

- Przyjęte rozwiązanie ma więc charakter pozorny, kosmetyczny, nic nie zmieni i nie jest zgodne z założeniami tego programu – podsumowuje.

Sprawę skomentował również Wojciech Fułek.

- Niestety, zwyciężyła "opcja większościowa", czyli zakaz od godz. 2.00 w nocy, który nie tylko, moim zdaniem, ma charakter kosmetyczny. Chcemy walczyć z etykietą "nocnej imprezowni", to walczmy, a nie stwarzajmy pozorów walki - skwitował decyzję większości sopockich rajców.

(raz) Fot. Łukasz Razowski

comments