Mieszkańcy interweniują w sprawie niedostatecznie zabezpieczonej budowy w Sopocie. Władze miasta jednak nie widzą zagrożenia.

Mieszkańcy Sopotu zwracają uwagę na potencjalne niebezpieczeństwo, które dla dzieci może stanowić budowa przy ulicy Bitwy pod Płowcami. Władze kurortu uspokajają, argumentując m.in., że  dzieci z reguły są pod opieką ...dorosłych.

Sopocianie obserwujący inwestycję prowadzoną przy ulicy Bitwy pod Płowcami zwracają uwagę na fakt, iż teren tamtejszej budowy jest dozorowany przez pojedyncze osoby. Mieszkańców okolicznych terenów niepokoi też to, że prowadzone tam prace są ogrodzone tylko w prowizoryczny sposób.

- Stanowi to, m.in. z uwagi na sąsiedztwo z tzw. błoniami sopockimi, potencjalne zagrożenie dla dzieci, młodzieży oraz np. psów, które mają w najbliższej okolicy wybieg - stwierdził Wojciech Fułek, radny Sopotu, który w tej sprawie podjął interwencję w miejscowym magistracie.

Tymczasem władze kurortu uspokajają i zapewniają, że cały budzący kontrowersje obiekt jest monitorowany, a ochrona jest w stanie w przeciągu kilku minut podjąć interwencję.

- Zgodnie z informacją uzyskaną od inwestora, dotychczas nie miało miejsca żadne "wtargnięcie" niepożądanych osób na teren budowy - zapewnił Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Co ciekawe, włodarz miasta wyraził nadzieję, że "obawy co do bezpieczeństwa osób przebywających w rejonie sopockich błoni nie potwierdzą się".
- Przypomnę, że bawiące się tam dzieci są zazwyczaj pod opieką dorosłych, wybieg dla psów jest ogrodzony, a psy nie powinny swobodnie biegać po sopockich błoniach - stwierdził Karnowski.

(raz) Fot. Łukasz Razowski

comments