Państwo Ałła i Eugeniusz Dzieżyc przyjechali do Gdańska z ośmiorgiem adoptowanych dzieci, z których czworo jest niepełnosprawnych. Przez błąd MSZ przy wydawaniu Karty Polaka, miesiącami pozostawali bez prawa pobytu stałego, świadczeń na dzieci niepełnosprawne, pieniędzy na życie.

Ich los właśnie się odmienia za sprawą dobrych ludzi m. in. z Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek, gdańskiego magistratu i dziennikarzy. Dziś Dzieżyców gościł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

- Teraz mamy całą górę radości – cieszy się Ałła, która wraz z mężem i ośmiorgiem dzieci przyjechała do Gdańska z Ukrainy. Wcześniej byli też w Finlandii, ale zamarzyła im się Polska, skąd pochodzą ich przodkowie.

- Życzę wam, by ten nowy rok był lepszy od poprzedniego. By to dobro, które zaczęło na was spływać pod koniec 2017 roku, pozostało z wami na stałe – mówił podczas dzisiejszego (2 stycznia) spotkania prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Początki pobytu rodziny w Polsce do łatwych nie należały. Ponieważ przy wydawaniu Karty Polaka pomylono imię z nazwiskiem na dokumencie pana Eugeniusza, Pomorski Urząd Wojewódzki nie przyznał im prawa pobytu stałego. Zamknęło to im też drogę do licznych świadczeń.

CWII na ratunek

- Byliśmy w Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek. Pomagali nam pisać różne pisma. Np. do Straży Granicznej. I mąż mógł w końcu pracować. Ale u wojewody była cisza. Tylko cisza, cisza – opowiada Ałła.

Ta cisza trwała około roku. Wreszcie ich sprawa drgnęła z miejsca, a gdy tylko formalnie stało się to możliwe, w ciągu zaledwie kilku godzin zareagowali gdańscy urzędnicy. - Gdańskie Centrum Świadczeń wydało decyzję o przyznaniu rodzinie 500 plus i dodatku mieszkaniowego. Wydział Gospodarki Komunalnej już przyjął ich podanie o mieszkanie. Dziś Dzieżycowie złożyli wnioski o nadanie numeru pesel, co otworzy im drogę do kolejnych świadczeń, a także umożliwi wydanie Karty Mieszkańca oraz Karty Dużej Rodziny, dzięki której będą korzystać choćby z darmowych przejazdów komunikacją miejską czy bezpłatnych wejść do licznych miejskich instytucji.

Pierwszeństwo na liście

- Ponieważ państwo Dzieżyc złożyli swój wniosek w zeszły piątek, czyli jeszcze w ubiegłym roku, jest szansa, że szybko otrzymają mieszkanie. Muszą go jeszcze uzupełnić o brakujące dokumenty, które teraz wyrabiają, m. in. o orzeczenia o niepełnosprawności dzieci – tłumaczy Piotr Kryszewski, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku.

Dzieżycowie to rodzina wielodzietna, w której aż cztery osoby są niepełnosprawne, dlatego będą traktowani priorytetowo.

- Cieszymy się. Teraz wynajmujemy mieszkanie w Brzeźnie, które jest dla nas za małe. Nie płacimy za wynajem, ale same koszty ogrzewania, prądu, wody są duże – mówi Eugeniusz Dzieżyc, który utrzymuje rodzinę z pensji mechanika samochodowego. Od niedawna domowy budżet wspomagają też starsze córki, którym po nagłośnieniu sprawy przez dziennikarzy, zaproponowano płatne praktyki gastronomiczne. Pani Ałła nie pracuje, ponieważ dzieci, szczególnie 8-letnia córka z porażeniem mózgowym, wymaga całodobowej opieki.

Urzędnicy z Wydziału Gospodarki Komunalnej uspokajają, że mieszkania socjalne, a najprawdopodobniej takie będzie Dzieżycom przysługiwać, kosztuje dwa złote za metr.

Wielkanoc na swoim?

- Gratuluję wam, że jesteście tak twardzi i optymistycznie nastawieni do życia. Cieszę się, że przyjechaliście do Gdańska i że jest szczęśliwe zakończenie waszej historii – mówił Paweł Adamowicz. – Mam nadzieję, że następnym razem spotkamy się w waszym nowym mieszkaniu. Byłoby wspaniale, gdybyście kolejne święta spędzili już na swoim.

Anna Mizera-Nowicka


comments