Aleksander Mach, dyrektor Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Lubaniu został odwołany 17 października. Nie ma więcej przychodzić do pracy, tylko spakować się.

Były już dyrektor został wezwany do gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie przy ul. Wspólnej 30 na godzinę 12. Tam w obecności trzech urzędników ministerstwa wręczono mu pismo z odwołaniem. Pismo podpisane zostało przez ministra Krzysztofa Jurgiela, jednak samego ministra nie było. Żadnego uzasadnienia ani tłumaczenia. Bez obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia. Czyli odwołanie i natychmiastowy koniec przygody z dyrektorowaniem w Lubaniu.

Aleksander Mach nie był jedynym w Polsce odwołanym dyrektorem ośrodka doradztwa, ale dwunastym na szesnastu. - To, że ośrodki mają przejść od samorządów do ministerstwa rolnictwa było wiadomo od czasu zmiany władzy w Polsce, ale podczas debat zarzekano się, że nie chodzi o zmiany kadrowe - mówi Aleksander Mach. - Dziś widać wyraźnie, że właśnie o to chodziło. To są zmiany polityczne, a nie merytoryczne - dodaje.

Były dyrektor PODR w Lubaniu przyznaje, że atmosfera niepewności wokół jego stanowiska w związku z przejściem ośrodków doradztwa pod skrzydła ministerstwa gęstniała z miesiąca na miesiąc. - Najpierw miało to być 1 kwietnia, potem 1 lipca, następnie 22 sierpnia - opowiada Aleksander Mach - te ciągłe spekulacje, kto przyjdzie po mnie i jak to będzie, to wszystko psuło przez długie miesiące klimat pracy w ośrodku. Ale trzeba sobie też powiedzieć racjonalnie, że nawet gdyby mnie przywrócono, albo uwzględniono opinie Rady Społecznej PODR i Rady Miasta Kościerzyny, to jak by wyglądała współpraca pomiędzy mną a ministrem rolnictwa, który byłby moim bezpośrednim przełożonym? - zastanawia się były dyrektor. - Przecież minister Jurgiel nie zapoznał się nigdy ani z moimi planami, ani z osiągnięciami, ani z działalnością w innych przedsiębiorstwach, ani z wykształceniem. Jeżeli więc mój szef mi nie ufa, to na dłuższą metę nie wyobrażałbym sobie współpracy, w której trzeba osiągać wspólne cele - konkluduje Aleksander Mach.

- Na pytanie co teraz czuję, to szczerze odpowiadając - opowiada Aleksander Mach - tak jakbym nie dostał tego odwołania. Jadę się spakować do Lubania, ale czuję, jak bym miał prawo tam pójść, nie wstydząc się i z pełną świadomością, że tyle udało się tam zbudować. Ilość gratulacji i podziękowań spływających do mnie teraz utwierdza mnie w przekonaniu, że udało się zrobić kawał dobrej roboty całemu zespołowi, który ze mną pracował - dodaje odwołany dyrektor.

Nieoficjalnie wiadomo, że nowym dyrektorem PODR w Lubaniu będzie Andrzej Dolny, kierownik biura powiatowego PODR w Chojnicach, od lat związany z Prawem i Sprawiedliwością, były radny Chojnic i kandydat na burmistrza tego miasta w 2010 roku.

Czy będzie konkurs na to stanowisko? Wszystko wskazuje na to, że nie. Bo jeśli nowy dyrektor ma odebrać powołanie 18 października (też wiemy to nieoficjalnie) to chyba już został wybrany?

- Kiedy stawałem do konkursu, łącznie ze mną o stanowisko dyrektora PODR w Lubaniu ubiegało się 11 kandydatów - wspomina Aleksander Mach. - Dla mnie jest to nie do zaakceptowania, że w firmach publicznych utrzymywanych z pieniędzy podatników obsadzanie stanowisk, zamiast z konkursu, odbywa się teraz z nominacji partyjnej.

Tekst i zdjęcia Adam Kiedrowski

 

 

 

 

 

comments

WYDARZENIA

WYDARZENIA wszystkie artykuły w tej kategorii