Rządowe rozporządzenie, w myśl którego wójtom, burmistrzom, starostom, prezydentom miast i marszałkom województw należy obniżyć wynagrodzenie o 20 % nie spotkało się w Kościerzynie z entuzjazmem radnych. A nawet wywołało opór.

 

Po zapowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o obniżeniu pensji w samorządach, rząd Mateusza Morawieckiego wydał rozporządzenie o obniżeniu wynagrodzeń samorządowym włodarzom. Żeby jednak do tego doszło rady gmin, powiatów i sejmików muszą przyjąć uchwały, na podstawie których to radni obniżą im wynagrodzenie. I tu zaczyna się problem, bo o ile wśród prawników nie ma zgody czy rozporządzenie jest zgodne z prawem, to w samorządach jest w tej sprawie zdecydowany opór. Nie inaczej w Kościerzynie.

 

Dyskutowano i dyskutowano, ale i tak większość radnych była zdania, że co rządowi do samorządu i do pensji burmistrza, skoro to samorząd płaci z pieniędzy mieszkańców miasta, a nie rząd z budżetu państwa.

 

W niekomfortowej sytuacji był Tomasz Dargacz, jedyny radny z Prawa i Sprawiedliwości. Bo jak zgodzić się z partią rządzącą i obniżyć pensję burmistrza, którego się popiera w każdym calu? Mało tego, burmistrz Michał Majewski jest członkiem PiS. Nie wypowiedział się na sesji, bo był na urlopie, jednak - jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - przygotowywał razem z przewodniczącą rady miasta i skarbnikiem projekt uchwały obniżającej pensję. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że burmistrz popierał swoją partię w sprawie obniżenia swojego wynagrodzenia. A radny Tomasz Dargacz wolał stanąć okoniem wobec swojej partii i zagłosował przeciw obniżce pensji Michała Majewskiego. Chociaż powiedział nam, że zarówno popiera PiS, jak również jest przeciw uchwale w przypadku Michała Majewskiego.

 

Dziwny wynik głosowania

 

W głosowaniu wzięło udział 14 radnych. Według wyników elektronicznych przeciw obniżeniu pensji burmistrzowi było 10 głosów, wstrzymało się 3 radnych, za uchwałą czyli obniżeniem pensji była tylko 1 osoba. Obserwując jednak głosowanie widać wyraźnie, że nie było nikogo, kto głosowałby za obniżką. Nikt nie podnosi ręki w momencie pytania "kto jest za?". Natomiast w chwili pytania "kto jest przeciw?" do góry poszło 11 rąk. Zgadza się tylko ilość głosów wstrzymujących się. Widać to wyraźnie w naszym materiale filmowym. Co się więc stało z jednym głosem?

 Ile straciłby burmistrz, gdyby radni chcieli inaczej? Z wynagrodzenia 10,6 tys. zł brutto, z wszelkimi dodatkami, minus 20 % od pensji zasadniczej odebranoby około 1000 zł.

(ak) Fot. Adam Kiedrowski

Wynik na tablicy pokazuje, że jedna osoba była za przyjęciem uchwały.

 

comments

WYDARZENIA

WYDARZENIA wszystkie artykuły w tej kategorii