Półtora tysiąca uczestników wzięło udział w sadzeniu lasu w Dywanie (gmina Dziemiany). To jedno z wielu miejsc na Kaszubach, gdzie zeszłoroczna nawałnica doszczętnie zniszczyła leśne obszary.

 

Jedne z najpiękniejszych kompleksów leśnych gminy Dziemiany dziś swoim wyglądem mogą tylko przerażać. Wąska, miejscami asfaltowa szosa należała jeszcze w sierpniu 2017 roku do najurokliwszych tras tej części gminy. Po obu stronach drogi można było podziwiać grubo, ponad 100-letni las. Teraz z każdej jej strony kilometrami ciągną się widoki hałd drewna na tle prawie pustynnego krajobrazu.

 

Dlatego w sobotę, 21 kwietnia, w Dywanie, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku oraz Związek Harcerstwa Polskiego zainicjowały akcję "Sadzimy las dla Niepodległej". Na miejscu pojawiło się około 600 harcerzy i blisko 900 innych ochotników chcących pomóc w odtworzeniu drzewostanu.

 

Po oficjalnym, uroczystym zainaugurowaniu przedsięwzięcia leśnicy rozdawali rękawiczki, łopaty oraz worki z sadzonkami. Następnie podzielili tłumy chętnych na grupki i udali się w konkretne miejsca, gdzie przeprowadzili instruktażowe pokazy sadzenia drzewek. W jeden dzień, na pięciu hektarach, posadzono 50 tysięcy drzewek (jedna sadzonka na metr kwadratowy). Sadzono sosny, modrzewie, buki, brzozy, dęby, jarząby, lipy, grusze, jabłonie i głogi.

 

- W ramach akcji "Sadzimy dla Niepodległej" chcieliśmy wspólnie z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Gdańsku i Związkiem Harcerstwa Polskiego uczcić 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości oraz 100-lecie istnienia ZHP i jednocześnie rozpocząć akcję odbudowania tego klęskowiska po ubiegłorocznej nawałnicy - powiedziała Anna Kukier, rzecznik prasowy z Nadleśnictwa Lipusz, na terenie którego trwała akcja. - Dlatego sadzimy różne gatunki, żeby stworzyć ogniska biocenotyczne, pozwalające na życie i funkcjonowanie ptactwa i owadów - dodaje rzecznik leśników.

 

Sadzili dorośli i młodzież, osoby w podeszłym wieku i małe dzieci, kobiety i mężczyźni, słowem wszyscy, którym las jest bliski. Wśród "sadzących" byli harcerze, uczniowie, samorządowcy, wolontariusze, przedstawiciele stowarzyszeń, leśnicy, księża, a nawet zakonnice.  - Nam, siostrom franciszkankom bardzo bliska jest ochrona przyrody, ale nade wszystko jesteśmy tu po to, bo same zostałyśmy dotknięte nawałnicą i wkrótce będziemy u siebie sadzić las, a chcemy nauczyć się prawidłowego nasadzania - powiedziała siostra Mirona Turzyńska, przełożona prowincjalna Zgromadzenia zakonnego Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej w Orliku. - Patrząc z bólem na te zniszczone miejsca nie mogło nas tu zabraknąć, równocześnie w 100-lecie Niepodległości, jak każda Polka i Polak też czułyśmy się zobowiązane. A poza tym chcemy włączyć się w pomoc leśnikom z Nadleśnictwa Lipusz, którzy nam pomagali w przygotowaniu tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej - dodaje siostra Mirona Turzyńska.

 

Jak powiedział współorganizator przedsięwzięcia, komendant Chorągwi Gdańskiej ZHP, harcmistrz Artur Glebko, pomysł na tę akcję padł ze strony harcerzy i spotkał się pozytywnym przyjęciem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. - Po tragicznej nawałnicy, kiedy las został zniszczony chcieliśmy zrobić coś dla lasu, czyli zasadzić nowy. Nasza inicjatywa została przyjęta pozytywnie i stąd dzisiaj las sadzi około 600 harcerzy, chociaż chętnych było dużo więcej. Dlatego jesienią będą sadzili około 20-30 hektarów - powiedział komendant gdańskiej chorągwi ZHP.

 

W pięknym słońcu i silnym wietrze, po kilku godzinach wspólnej pracy, las posadzono. Jednak w takim stanie, jaki był przed kataklizmem, zobaczą go dopiero wnukowie i prawnukowie najmłodszych, spośród sadzących drzewa 21 kwietnia 2018 roku. Las bowiem, który tu był, miał blisko 120 lat.

 

Tekst i zdjęcia Adam Kiedrowski

0001
0002
0003
0004
0005
0007
0008
0010
0011
0012
0013
0014
0015
0016
0017
0020
0024
0025
0026
0027
0028
0029
0031
0032
0033
0034
0035
0036
0037
0038
0039
0040
0042
0043
0044
0045
0046
0047
0048
0049
0051
0052
0053
0054
comments

WYDARZENIA

WYDARZENIA wszystkie artykuły w tej kategorii