W Starej Kiszewie, na cmentarzu parafialnym do czwartku (19 kwietnia) trwała ekshumacja szczątków żołnierzy Wehrmachtu, którzy zginęli na przełomie lutego i marca 1945 roku podczas walk z nacierającą Armią Czerwoną.

Ekshumację prowadzili pracownicy Fundacji "Pamięć" w imieniu Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge, Niemieckiego Związku Ludowego Opieki nad Grobami Wojennymi działającego na zlecenie rządu Republiki Federalnej Niemiec.

To właśnie fundacja otrzymała listę poległych z przyporządkowanym numerem mogiły. Wiadomo było tylko tyle, że przypuszczalnie groby mogą znajdować się na cmentarzu w Starej Kiszewie.

- Z pomocą przyszli żyjący jeszcze świadkowie, którzy pamiętali, gdzie mogą znajdować się pochowani Niemcy - mówi Jerzy Romel z Fundacji "Pamięć", kierujący pracami poszukiwawczymi i ekshumacją.

 

Cmentarna łąka

Świadkowie wskazali na kawałek łąki, znajdującej się w lewej części cmentarza, patrząc w stronę głównego krzyża. Pracownicy fundacji stopniowo przeszukiwali metr po metrze wskazanego pola. Mimo, że w ruch poszły koparka i łopaty, prace prowadzono dyskretnie, by zarówno nie wywoływać sensacji, jak i zachować powagę dla szczątków.

Wspomnienia świadków potwierdziły się, bo wkrótce natrafiono na pierwszy szkielet. Po tzw. nieśmiertelniku, czyli blaszce noszonej regulaminowo na szyi przez żołnierzy, zawierającej dwa identyczne numery identyfikacyjne (przełamywanej w momencie stwierdzenia zgonu - jedna część blaszki zostawała przy ciele, a druga trafiała do dokumentacji wojskowej - przypis redakcji)  można było dokonać porównania z listą imienną i potwierdzić, że szczątki należą do konkretnej osoby. A więc rzeczywiście, tu leżą polegli Niemcy. Niemiecka dokumentacja z 1945 roku w rękach Jerzego Romela zaczyna odżywać. A rozrysowany przez niego odręcznie plan usytuowania mogił na podstawie tejże dokumentacji pozwala na wstępną identyfikację kolejnych szkieletów. Na ostatnie ciało, paradoksalnie z numerem kwatery "1", a więc pierwszym grobem, natrafiono pod cmentarnym chodnikiem.

 

W większości młodzi ludzie

Przez dwa tygodnie, od 5 do 19 kwietnia ekshumowano szczątki 70 żołnierzy. Pochowani byli w pięciu rzędach. Odnaleziono też przy nich 53 nieśmiertelniki. W jednej, zbiorowej mogile pochowano 10 żołnierzy. - Ci mieli nieprzełamane nieśmiertelniki, co może sugerować pośpiech przy grzebaniu, albo nawet, że nie było pośród niemieckich żołnierzy komu pochować ciał, bo wszyscy zginęli - opowiada Jerzy Romel.

Kilkanaście ciał ma pochodzić z pierwotnego pochówku w Lipach (gmina Stara Kiszewa), a następnie ekshumowanych około roku 1949 i przeniesionych na cmentarz w Starej Kiszewie. Dopiero jednak pełna identyfikacja i skonfrontowanie z listą poległych może to potwierdzić lub wykluczyć.

Ciała należą do żołnierzy Wehrmachtu z 251 Dywizji Piechoty poległych w czasie walk z nacierającą Armią Czerwoną. W większości to szeregowcy, ale także podoficerowie i oficerowie, służący jako strzelcy, grenadierzy pancerni, przeciwlotnicy oraz kierowcy, wszyscy w przedziale wiekowym pomiędzy 18 i 45 lat, z przewagą młodszego rocznika. Chowani byli w umundurowaniu. Ich szkielety nosiły ślady ran postrzałowych, niektóre amputacji, gdzieniegdzie zachowały się opaski uciskowe i sączki, co może wskazywać, że część żołnierzy umierała w polowym szpitalu.

Przy ciałach znaleziono też przedmioty osobiste. Wśród nich są m.in. fajka, lusterko, scyzoryk, obrączka, sygnety.

Szczątki zostały złożone do małych trumien. Ich ponowny pochówek odbędzie się niedaleko Szczecina na cmentarzu w Glinnej, gmina Stare Czarnowo, powiat gryfiński. To tam znajduje się jeden z 13 cmentarzy wojennych, gdzie od kilku lat w zbiorowych mogiłach chowa się szczątki niemieckich żołnierzy ekshumowanych na terenach dzisiejszej Polski przez Fundację "Pamięć".

Tekst i zdjęcia Adam Kiedrowski

 

 

comments

WYDARZENIA

WYDARZENIA wszystkie artykuły w tej kategorii