Ulica 8 Marca przypomina wyzwolenie Kościerzyny spod niemieckiej okupacji, bo 8 marca 1945 roku wkroczyła tu Armia Czerwona. Czy było to jednak na pewno wyzwolenie?

Odpowiedź nie jest prosta. Bo po ponad 5 latach okupacji, w czasie której Niemcy mordowali Polaków, skazywali na niewolniczą pracę, zakazywali polskiej mowy oraz prześladowali tych wszystkich, którzy nie podpisali tzw. listy narodowościowej, nadejście Armii Czerwonej zakończyło tę gehennę. Żydów, mieszkańców ziemi kościerskiej już nie było, gdyż ich los został przesądzony w pierwszych dniach września 1939 roku.

Dowództwo niemieckich wojsk, wiedząc, że nie ma szans powstrzymać 49. armii II Frontu Białoruskiego oraz obawiając się odcięcia i okrążenia, podjęło decyzję o opuszczeniu Kościerzyny. 8 marca 1945 roku ostatni niemieccy żołnierze 227 dywizji piechoty opuścili miasto udając się w kierunku Kartuz. Tuż za nimi do Kościerzyny weszła Armia Czerwona.

Zatem można było już mówić po polsku, ale entuzjazmu nie było. Armia Czerwona traktowała te tereny jako niemieckie, a ich mieszkańcy często musieli udowadniać, że Niemcami nie są. Od pierwszych dni dochodziło w Kościerzynie i całej ziemi kościerskiej do grabieży, dewastacji oraz gwałtów. Wraz z regularną armią pojawiły się oddziały NKWD oraz wywiadu wojskowego "Smiersz", które natychmiast zajęły się tropieniem i wyłapywaniem żołnierzy podziemia, szczególnie "Gryfa Pomorskiego". Tych, których nie zamordowano od razu, wywieziono w głąb Związku Radzieckiego.

Począwszy od 9 marca, a więc od pierwszego dnia po wieczornym wkroczeniu do Kościerzyny, rozpoczęły się porwania mieszkańców ziemi kościerskiej przez NKWD. Pod pretekstem poszukiwania "podejrzanych osób" łapano, a następnie deportowano w głąb Związku Radzieckiego około 700 osób. W wyniku tej akcji, w 1945 roku zginęło ponad 50 osób. Znana jest dziś lista imienna ofiar i miejsca śmierci. Jednak liczba ta może być dwukrotnie wyższa, ponieważ w kolejnych miesiącach czerwonoarmiści tropili i aresztowali podejrzanych o antyhitlerowską działalność konspiracyjną.

Jaskrawym przykładem może tu być los Jana Gończa z Kościerzyny, archiwisty "Gryfa", który wytropiony, najprawdopodobniej przez "Smiersz", uprowadzony do ZSRR, i tam, w jednym z łagrów zabity. Do dziś nie jest do końca znany jego los. Jeszcze w 1989 roku, a więc w ostatnich miesiącach funkcjonowania Służby Bezpieczeństwa i ustroju komunistycznego, córka Jana Gończa, Urszula Suchomska, znana w Kościerzynie polonistka, była nachodzona przez funkcjonariusza SB w sprawie jej ojca.

Uprowadzeni w ramach tzw. "pomorskiej akcji NKWD" mieszkańcy ziemi kościerskiej wracali do swojej ojczyzny w 1946, 1947 i 1948 roku. Nie wszystkim było jednak dane powrócić.

Warto jeszcze wspomnieć o rabunkowej działalności nowej władzy. W głąb ZSRR wywożono zdemontowany majątek - maszyny i urządzenia mogące przydać się w przemysłowej działalności Związku Radzieckiego.

8 marca 1945 roku to dla Kościerzyny data co najmniej symboliczna. Bo oto sojusznicy z 1939 roku, śmiertelni wrogowie dwa lata później, najpierw nas napadają, a potem od siebie wyzwalają.

Przy czym "wyzwolenie" może być rozumiane dwojako.

(ak) Fot. Adam Kiedrowski

 

comments

WYDARZENIA

WYDARZENIA wszystkie artykuły w tej kategorii