Mimo dwóch zawetowanych ustaw przeciwnicy zmian proponowanych przez rząd PiS spotkali się przed budynkiem sądu w Kościerzynie.

- Kończymy nasze spotkania, dziękuję państwu wszystkim za wsparcie - powiedziała wzruszona prezes Sądu Rejonowego w Kościerzynie, sędzia Magdalena Lemańczyk - Lis.

Tym razem preambułę Konstytucji czytała sama prezes sądu. Odśpiewano hymn narodowy, tradycyjnie cztery zwrotki. Skandowano też hasła "wolne sądy".

Pierwszy protest odbył się 16 lipca w niedzielę na znak solidarności z protestującymi w Warszawie przed Sądem Najwyższym oraz w łączności z akcją pod nazwą "łańcuch światła", polegającą na symbolicznym paleniu świeczek i zniczy przed gmachami sądów. Nie był zbyt liczny, zgromadziło się 12 osób, głównie związanych zawodowo z prawem. Protestujący nie byli wówczas rozmowni, nie chcieli udzielić żadnej wypowiedzi naszemu reporterowi. Po czterech dniach, w czwartek 20 lipca pod sądem w Kościerzynie było już osób kilkadziesiąt (protestowano tego dnia także przed biurem senatora Bonkowskiego), w piątek ponad 150. W sobotę nieco mniej (za to więcej osób bardzo młodych), a w niedzielę oraz w poniedziałek już ilość protestujących malała.

Po zawetowaniu dwóch ustaw oraz niezawetowaniu a podpisaniu trzeciej (we wtorek rano) wydawało się, że protestujący już się nie zbiorą. Jednak od godz. 20.40 pod gmachem sądu znów się pojawili. - Jestem z Warszawy, przychodziłem tu codziennie i myślałem, że dzisiaj będę tu jedyny, a tu takie zdziwienie - powiedział na koniec jeden z uczestników pikiety. Wszystkich protestujących we wtorek było ponad 60. Nowym hasłem, które skandowano ostatniego dnia protestu było "solidarność".

Należy przyznać, że podczas wszystkich protestów atmosfera była radosna, uczestnicy uśmiechnięci, a propozycje ostrzejszych haseł ignorowali a nawet sprzeciwiali się by takie wykrzykiwać.

Przez 7 dni pod sądem pojawiali się spontanicznie zwykli ludzie, nie było żadnych partyjnych szyldów. Z publicznych osób było zaledwie 4 radnych miejskich, dwóch byłych burmistrzów (Marcin Modrzejewski, Zdzisław Czucha), kilkoro byłych radnych z miasta oraz gminy Kościerzyna, kilkoro znanych lekarzy, kilkoro nauczycieli, co najmniej jeden ksiądz (zmartwychwstaniec, ks. Czesław "Kuba" Marchewicz). I oczywiście sędziowie, radcowie prawni, adwokaci a nawet jeden prokurator.

Jak nam powiedziała jedna z osób, udział w takim proteście, w małym środowisku, jakim jest niewątpliwie Kościerzyna, to spory akt odwagi. Każdy każdego zna i chociażby z relacji w lokalnych mediach może zobaczyć protestującą osobę. Najbardziej narazili się sędziowie, którzy otwarcie sprzeciwili się planom władzy, a szczególnie ministrowi sprawiedliwości, który po wejściu w życie podpisanej ustawy o ustroju sądów może odwołać prezesów i przewodniczących wydziałów.

(ak) Fot. Adam Kiedrowski

 

 

comments

WYDARZENIA

WYDARZENIA wszystkie artykuły w tej kategorii